gry miejskie, off marketing, kolektyw Partyzantz

16 12 2005

PARTYZANTZ Nie dla pionków!

Po Paryżu, Londynie i Tokyo, Katowice są czwartą stolicą, w której będzieci mogli się natknąć na efekty działalności kulturalnych miejskich rewolucjonistów, ukrywających się pod nazwą Partyzantz. Jeśli zobaczycie mknącą pośród katowickich zaułków orkiestrę dętą lub wsiądziecie w tramwaj, w którym miast kanara będzie koleś z dwoma deckami, albo zobaczycie ludzi, którzy na środku rynku grają w gigantyczne kółko i krzyżyk, nie dzwońcie po policję, nie szukajcie pobliskich psychiatrów, tylko włączcie się do gry. Zgodnie z głównym hasłem projektu Partyzantz, uczyńcie miasto Waszą planszą, miejscem zawab i ekscentrycznych rozrywek.

Partyzantz, stworzeni przez dwóch mieszkańców Katowic, maja na celu dekonstrukcję stereotypu, że nasza stolica to miasto-zombie zamierające po zmroku i ledwo żywe za dnia, że wszystko co fajne dzieje się w promieniu 80 kilometrów od stolicy Śląska. Efekty ich działalności już wkrótce wypatrzyć będziecie mogli w klubach – od Elektro i GUGalandra, przez Mega po Inqbator czy Spiż. Nie ma w Katowicach miejsca, do którego by nie dotarli i nie probówali w nim rozkręcić jakiejś kompletnie odklejonej imprezy, typu organizacja klasycznego pokazu fitness w wykonaniu przypadkowo wcielonych do partyzantki amatorów.

Ich działalność, całkowicie non-profitowa i opłacana z własnej kieszeniu (jak sami się chwalą, większość imprez udaje się zorganizować mając 10 zł na koncie) nie ogranicza się jedynie do hedonistycznych pląsów w popularnych lokalach, ale także ma na celu zmobilizowanie śląskich frików, pokazanie, że bez żadnych środków własnych można nakręcić film, nagrać muzykę czy zorganizować Bal Królów Swingu. Wystarczy wziąć udział w projekcie Partyzantz – każdemu chętnemu twórcy zapewnią Alibi i wsparcie.

Oczywiście, skoro Partyzantz to gra z miejska przestrzenią, jak w każdej grze i tu przewidziano nagrody dla uczestników zabawy. Wystarczy zalogować się na stronie www.partyzantz.com i zgłosić chęć udziału, a później aktywnie uczestniczyć w partyzantzkich projektach. Dla najbardziej aktywnych bojówkarzy przeiwdziano bezpłatne karnety do wszystkich katowickich klubów, a także kilka radykalnych nagród niespodzianek. A kto wie – może i Tobie uda się zagrać w klipie Missy Elliot, którego organizacją na Śląsku zajmują się właśnie Partyzantz.

autor: Marceli Szpak
magazyn: Ultramaryna
data: grudzień 2005

dodaj własny komentarz

Sosnowiec, Silesia

PARTYZANTZ Nie dla pionków!

Sosnowiec, Plac Stulecia popularnie nazywany "Patelnią"
źródło: Wikipedia

→ czytaj dalej